Wywiad z Natalią Gaweł
Hand lettering

Wywiad z Natalią Gaweł

Wywiad z jedną z nas – Natalią Gaweł znaną także jako @booanti_ – matką dziennika uczuć, szaloną duszą artystyczną i wspaniałą osobą. Natalia dziękuje za poświęcony czas! A Ciebie zapraszam do poznania tej babki trochę lepiej 🙂

Natalia powiedz nam trochę o sobie!

Cześć. Jestem Natalia, mam rocznikowo 34 lata, mam trzy i pół letnią córkę i partnera, który mega pomaga mi w zmianach, które we mnie następują od trzech lat. Wszystko zaczęło się od zlepku różnych przypadkowych sytuacji, które zaczęły mi w moim życiu przeszkadzać. A potem dostałam jak obuchem pewną informacją, która mnie zmieniła o 180*. Przez tę sytuację zrozumiałam, że jeśli nie zmienię niczego w swoim życiu (uwaga, to będzie głębokie) to nic się nie zmieni. Chciałam mieć coś swojego, jakąś pasję. W momencie gdy postanowiłam rozkręcić swoje hobby którego nie miałam, zaczęły pojawiać się w moim życiu różne osoby
i sytuacje, które doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym jestem teraz. Trafiłam na bullet journal, który mnie zauroczył swoim artystycznym pisaniem (później dowiedziałam się, że ten styl to brush lettering), kolega z pracy zmotywował mnie do malowania pożyczając akwarele, a Aniamaluje stworzyła grupę na Facebooku, która gromadziła 13 tysięcy “koleżanek” i jedna z nich rzuciła hasłem “Czy prowadzicie swoje wieloletnie dzienniki?” Tylko jedna osoba wiedziała co to jest. Pokazała zdjęcie swojego Dziennika (czyli 365 pytań na 365 kartkach poukładane w kartoniku. Mniej więcej wyglądało to tak:

Zapragnęłam sobie to zrobić. Usiadłam nad pytaniami, szukałam ich wszerz i wzdłuż, inspirowałam się innymi podczas rozmów, aż w końcu po paru miesiącach udało się stworzyć 365 pytań, które mnie w miarę satysfakcjonowały. Jednak podczas rozmów z moimi znajomymi, gdy pytali się na co mi te pytania i mówiłam o dzienniku wieloletnim, zaczęli się nim interesować i wtedy usłyszałam pierwsze “też to chcę”. Gdy kolejna osoba się zainteresowała to stwierdziłam, że fajnie będzie zrobić z tego szerszą publikację. Zaczęłam szukać redaktora i korektora… i wtedy znalazłam Twardą Oprawę. I ruszyło jak z kopyta. Kinga z TO pociągnęła temat Dziennika na bardzo wysokim poziomie, mocno mnie wspierała i inspirowała. Dzięki temu to co widzisz powyżej, teraz wygląda tak:

Obecnie zamiast pchać się w księgowość, za którą nie przepadałam
(a miałam zostać główną księgową) zwolniłam się z etatu, założyłam działalność gospodarczą, prowadzę swój sklep online gdzie sprzedaję to co pomogło mi się zmienić i odnaleźć szczęście i spokój w życiu. Czyli Dziennik Uczuć, którego jestem autorką, oraz narzędzia, które pomagają rozkręcić pasję brush letteringu, a w niedalekiej przyszłości malowania. 

Od kiedy interesujesz się sztuką? Jak to się zaczęło ?

Większość historii przeczytałaś wyżej. Nastąpił w moim życiu moment, który mi pokazał, że nie mam czasu dla siebie. Że nie mam hobby, które by mnie pochłaniało. Pewnego dnia znalazłam habit trackera na pintereście, przecudownie stworzonego

stwierdziłam, że fajne to i też takie chcę. Potem gdy okazało się, że to jest
z bullet journala, to zaczęłam się nim interesować. Zainteresowało mnie głównie piękne pismo, które tam widziałam i postanowiłam ćwiczyć ładne pisanie. Trochę nie wiedziałam w jaki sposób, ale kolega z pracy mi zasugerował, że mogę pisać kartki urodzinowe dla ludzi z firmy. A sporo ich tam było 😀 więc zaczęłam to robić. Najpierw uczyłam się uncjały wymieszaną z italiką i gotykiem, bo takie pióro ze ściętą końcówką posiadałam. 

Potem przeskoczyłam na copperplate’a ale ilość zasad mnie trochę przygniotła. A potem poznałam brush lettering i brush peny.
Na początek kupiłam najgorszy z możliwych czyli pentel GFKP. Dla zaawansowanych. Ale wszyscy pisali “pentel” więc myślałam, że to ten pentel. No nie. Zaczyna się od pentel touch. Ale wtedy mało informacji o tym było na sieci po polsku. Później do życzeń dołączyły obrazki, ten sam kolega pożyczył mi akwareli… o i teraz jestem tu gdzie jestem 🙂

Twoja ulubiona dziedzina artystyczna ?

Na pewno malarstwo i kaligrafia. Malarstwo mnie kręciło od dzieciństwa, ale absolutnie go nie ćwiczyłam. Nie wychodziło mi tak jak widziałam w swojej głowie, nie byłam też popychana w tym kierunku więc po prostu odpuściłam. Całe życie podziwiałam ludzi, którzy potrafią malować, a nigdy się za to nie wzięłam. No bo nie umiałam, więc po co. A potem właśnie nastąpił ten dziwny moment w moim życiu i takie “bach – Jak masz umieć skoro tego nie robisz i nie ćwiczysz?”. Druga kategoria to kaligrafia a konkretnie brush lettering. Zabawa literami, malowanie ich, z tylko 3 najważniejszymi zasadami, banalnymi. Nadal to nie jest to co bym chciała (np. mocno mnie inspiruje @oczami.patki i jej ostatnie prace na inktober i callivember) ale w końcu ćwiczenie czyni mistrza 🙂

Jakie są Twoje ulubione przybory do malowania ?

Liter czy obrazów? 😀 Jeśli chodzi o obrazy to bardzo po macoszemu traktuję pędzle. Domyślam się, że gdybym w końcu zainwestowała to i te prace były by lepsze, ale póki co nadal jestem na etapie nauki i nie czuję potrzeby wydawania 100 zł na jeden pędzel. Jeśli chodzi o akwarele to… Kuretake Gansai Tambi jednak wygrywają. Posiadam tę wersję z 36 kolorami i daje mi ona możliwość dowolnego tworzenia jakichkolwiek kolorów. Pięknie nauczyła mnie mieszania. 

Jeśli chodzi o brush lettering to nie mam swoich ulubieńców. Zaczynałam od japońskiej marki SIPA , które są podobne do pentel touch i tombow Ostatnio pokochałam się również z cocoiro ale są dosyć… oryginalne.
Z grubych uwielbiam Kariny Brushmarker PRO (test mazaków znajdziesz tutaj –> http://bbwriting.pl/karin-brushmarker-pro/ ) i już niedługo będą w rozdaniu na BBWRITING 🙂

Dlaczego sięgnęłaś do Letteringu ? 

Bo chciałam mieć swoje hobby, swoją pasję, czas dla siebie, coś co mnie odpręży a jednocześnie przyniesie efekt. Wcześniej kochałam piec, no ale weź codziennie jedz serniki, brownie i muffinki. No da się. Ale 15 kg później
w stanie przedcukrzycowym zastanawiasz się czy warto. Poza tym ta forma tworzenia liter bardzo mnie inspiruje. Jest jak tworzenie obrazu i plakat motywacyjny w jednym. Świetny sposób zarobku. Same pozytywy. A co jest najlepsze? To jest nisza na rynku, wchodzi dopiero na rynek Polski i się rozkręca. Masz okazję zostać akcentem inicjalnym w brush letteringu 🙂 

Co Ci daje malowanie i pisanie?

Uspokaja i wycisza. Pomaga połączyć się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. W końcu mogę się wyżyć kreatywnie, a ludzie, którzy mnie otaczają nie zabijają tej mojej pasji a wręcz przeciwnie, wzmacniają wiarę w to, że to co robię ma sens. Gdy mam zły humor, lub gdy ktoś mnie zdenerwuje to siadam do Pinterest, szukam motywacji i tworzę. Maluję lub piszę. To tak jak medytacja. Myśli się wyłączają, nie myślę o problemach, skupiam się na tym co tworzy ręka a przy okazji powstają fajne rzeczy, które można sprzedać lub puścić dalej
w świat.

PS. Jeżeli masz ochotę wspierać twórczość Boonati wskocz na jej PATRONITE oraz sklep online https://boonati.com/ 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *