Bullet Jorunal

Inspirowanka i planowanie z naklejkami

Cześć z tej strony Anna Kurtasz – @Inspirow.anka. Dziś chcę pokazać Ci zalety prowadzenia Bullet Journalu/kalendarza w oparciu o naklejki.

Pierwszy bullet journal zaczęłam prowadzić w kwietniu 2017 roku, minęły już więc ponad dwa lata od tego dnia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, czy ta forma planowania mi się spodoba, więc zrobiłam to niejako „na próbę” – w zwykłym zeszycie w kratkę (chociaż już wtedy wzięłam format B5, który nadal jest moim ulubionym).
Takie planowanie „na próbę” potrwało do końca czerwca. Byłam już w tym momencie przekonana, że
chcę to robić nadal. Na okres wakacji wzięłam sobie dużo mniejszy notes Antra (jeszcze w kratkę!).
Latem jednak zamówiłam sobie pierwszy Leuchtturm(to był wtedy taki bullet journalowy must have!)– oczywiście z turkusową (to mój ulubiony kolor!) okładką i w kropki. Miałam zamiar rozpocząć w nim takie planowanie „na poważnie” od września. Tak się jednak nie stało, ponieważ w moje ręce wpadł kolejny notes Antra – tym razem w kropki. Miał on tę przewagę, że był w moim ukochanym formacie B5.

Tak wyglądały moje początki z bullet journalem, jednak sama idea planowania jest mi bliska od dawna – jeszcze w czasach szkoły podstawowej prowadziłam pamiętnik (mój bullet journal obecnie pełni też w pewnym sensie także rolę pamiętnika
i notesu na). Gdy w wieku 21 lat (a było to już 25 lat temu!) zaczęłam pracę, zastąpiłam pamiętniki terminarzami nauczyciela. Wypełniałam je wyjątkowo skrupulatnie – mam
je zresztą do dziś i jestem w stanie odnaleźć dowolny temat lekcji realizowanej w ciągu minionych ponad 24 lat mojej pracy…

Zaletą bullet journala jest dla mnie przede wszystkim to,
że mogę w nim przeznaczyć dowolną ilość miejsca na to,
co jest dla mnie ważne. Nie jestem ograniczona nadrukowanymi tabelkami, a – z drugiej strony – nie zostają mi w nim strony puste (a w gotowych kalendarzach zdarzają się tabele, z których nigdy nie korzystałam). Dzięki niemu znacząco ogarnęłam chaos, który otacza chyba każdego z nas. Przede wszystkim nauczyłam się planować swój czas wolny i wyznaczyłam sobie miejsce dla przyjemności. Przestałam się fiksować wyłącznie wokół pracy, znacznie ograniczyłam jej czas. W bullet journalu zaczęłam po raz pierwszy monitorować godziny swojej pracy. To był dla mnie bardzo ważny krok.

W marcu bieżącego roku wpadłam na pomysł, aby skrócić i usprawnić sobie proces planowania każdego dnia. Zwykle bowiem musiałam mieć to zrobione dość skrupulatnie, a duża ilość zajęć nie zawsze pozwalała mi na poświęcenie temu procesowi odpowiedniej ilości czasu. Poza tym stwierdziłam, że samo takie rysowanie tabelek jest dla mnie stratą czasu… Tak naprawdę bowiem jestem leniem, ale bardzo pracowitym leniem, który wyznaje zasadę, że wszystkie świetne wynalazki ludzkości właśnie z lenistwa powstały! Tak samo było ze mną… Nie chciało mi się przepisywać codziennie w bujo wszystkich powtarzalnych czynności. To strata czasu, który można przyjemniej wykorzystać. Po co więc przepisywać, jak można przyklejać! Tak powstał prototyp naklejek. Naklejki są bardzo fajną alternatywą także dla osób, które nie mają zdolności artystycznych.
Mój Marcin zaprojektował to, co wymyśliłam (mam bowiem takie szczęście, że jest grafikiem, specjalistą DTP, zna się na ploterach, wycinaniu i całej tej technicznej stronie przedsięwzięcia). Pierwsze arkusze wymyślonych tabelek do planowania (jeszcze w marcu) drukowałam na zwykłych kartkach, wycinałam i przyklejałam klejem. To też trwało za długo. Zaczęliśmy drukować na papierze samoprzylepnym. Ale to wycinanie… W kwietniu kupiliśmy ploter. W tym momencie nic już nie stało na przeszkodzie, aby wszystko rozszerzyć. Założyliśmy sklep z naklejkami do bujoBullet Dragon.

W tym momencie w sklepie oferujemy naklejki do planowania dnia, tygodnia i miesiąca w różnych zestawach tematycznych. Mamy też naklejki-dymki, w typie post-it i ozdobne 🙂 Cały czas wymyślamy coś nowego (ok –prawda jest taka, że ja wymyślam, Marcin realizuje). W czerwcu poszerzyliśmy zestaw do planowania tygodnia (seria #flamingowelato) o dodatkowe naklejki: czynności, banerki, chorągiewki oraz kółeczka z ikonkami czynności.Największy problem polega na tym, że mamy więcej pomysłów niż czasu na ich realizację…

W tym momencie pracuję nad naklejkami do planowania dla nauczycieli… W zasadzie większość tej pracy jest już skończona – opracowałam metodę monitorowania czasu (aby w sumie wynosił 40 godzin), podział kolorystyczny na różne aktywności (lekcje, sprawdzanie prac, szkolenia, zebrania, rady…). Dodatkiem będą oczywiście odpowiednie napisy oraz malutkie naklejeczki z różnymi aktywnościami (uniwersalnymi oraz typowo nauczycielskimi).

A wszystko zaczęło się tak naprawdę od tego, że nie chciało mi się przepisywać w bujo pewnych rzeczy… Dlatego uważam, że dobrze spożytkowane lenistwo może być niezwykle produktywne! Obecnie wykorzystuję
w bujo naklejki i jestem z nich bardzo zadowolona. Co będzie później? Czas pokaże. W idei planowania metodą bullet journal najpiękniejsze jest właśnie to, że stanowi ona proces. Zmiana planowania wynika z ciągłych zmian, jakie następują w naszym życiu. Najważniejsze jest jednak to, aby tak zaplanować każdy dzień, aby mieć piękne i szczęśliwe całe życie. I tego Wam (i sobie) przede wszystkim życzę!

Ania – @Inspirow.anka (https://inspirow.anka.com.pl/),

a jednocześnie połówka teamu Bullet-Dragon 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *